odciski palców


2008
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2007
październik
sierpień
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec



*
yt.
dojrzew.
f.teka
u.f.a
kk.
nk.
arts.
gl.
dcmag.
jpgmag.

*
posz.
baw.
szi.
nev.
labru.
kroko.
lewi.
anc.
tom.
zaz.
al.
blu.
sil.
mir.
mar.
cl.
adi.
fr.
jag.
pro.
adn.
id.




furkot szarych skrzydeł



*

"Mam dwa ciała
chociaż skupione są w jednym
im spokojniej stoję
tym szybciej biegnę".


2008-11-24 18:11:24 skomentuj (0)
R.

przecież mówię
on wyszedł tylko po papierosy
Kapitany
albo Carmeny
pudełko zapałek z czarnym kotem
może być też, że po pół litra

przed wyjściem
pożyczył mi książkę
Kaśka, weź, poczytasz w pociągu
o kurwach portowych, o mewach

potem jakoś wyszedł po te szlugi czy pół litra

a w ogóle to skarżył się na ból nóg
ale nie mnie, ja tylko słyszałam
że bolą go jak wchodzi po schodach


książkę trzymam
oglądam
czasem obwąchuję
pachnie zadymioną kuchnią

nie czytam
wciąż

post scriptum
dostałam wczoraj Twoje zdjęcie
miałeś taki zawadiacki zaczes



2008-11-03 21:37:27 skomentuj (3)
*

We śnie otacza mnie oleista woda i cisza,  w dłoniach trzymam czarne puchate szczenię; unoszę je lekko nad powierzchnią: popatrz, tak się pływa, maleńki.

2008-10-06 22:16:23 skomentuj (0)
*

jesień
w końcu można schować się
w ubraniach

2008-09-16 18:08:40 skomentuj (8)
*

we śnie w naszym pokoju hotelowym z widokiem na palmy
z sufitu po bielonej ścianie
sunie strużka ciemnozielonej wody
systematycznie odpadają mokre kawałki tynku
dając poczucie zapowiedzi
 
ściana pęka
panicznie oczekuję oceanu.


2008-07-30 10:43:48 skomentuj (0)
*

chodzą po mnie pajączki
i ludzkie włosy

2008-07-03 20:11:15 skomentuj (2)
*

W ciemnym cichym domu schodzę powoli po stromych schodach, sunę lewą ręką po chłodnej poręczy, za którą pusty, okrągły pokój. Z boku po drugiej stronie poręczy stoi Wujek, wydaje się taki mały, ma skulone ramiona, próbuje złapać moją przesuwającą się dłoń, ale nie nadąża za moim ruchem, tylko nieudolnie ją muska. Boję się tej jego martwej ręki, dłoni z zaświatów, chcę cofnąć swoją, nie mogę.


2008-06-21 13:17:37 skomentuj (2)
*

Teresa zastała go nad pustą kartką papieru, nie napisał jednego zdania. Wszystko było jednakowo ważne, nie ośmielił się wybierać. Trwał w bezradnym zachwycie. (...) Nie pisz więc dzisiaj - powiedziała żona - poczekaj jeszcze...
-Nie mogę - oparł głowę o jej ramię - męczy mnie nadmiar świata, rozumiesz.

Córeczka, W. Żukrowski



2008-05-27 15:50:22 skomentuj (0)
*

Szybko szybko znów o snach: stoję pośrodku starego basenu, jasna woda łaskocze mi łydki, nie mam majtek, tylko krótką koszulę, którą zbieram w pasie i przykucam; spomiędzy moich ud wypływa maleńki płód otulony skrzepem jak kocem opada rozkołysanie na dno, pochylam się ku niemu moje biedactwo, zamienia się w starą fotografię jakiejś plaży, palm, okularów przeciwsłonecznych a może pocztówkę.

2008-04-29 00:05:25 skomentuj (3)
.

budzę się z krzykiem dwa razy
ze snu
pamiętam tylko dłoń
rozsypującą gwałtownie kuleczki
jarzębiny

2008-02-29 16:45:03 skomentuj (3)
*

Sen dociera do mnie, kiedy rano nakładam maseczkę z kasztanowca: w lustrze papierowo-biała twarz, moja-nie-moja, trójkątna, o skośnych oczach, skóra jak mapa, wiją się na niej nitki popękanych naczynek, przesuwam po nich palcem, są wypukłe jak blizny, cieniutkie, o równych brzegach,

niepokojąco wykwitają pod moim palcem
jak klomby egzotycznych purpurowych kwiatów

2008-01-26 13:34:46 skomentuj (3)
.

o piątej nad ranem
piasek pod powiekami
bałtycki


2008-01-15 18:16:58 skomentuj (2)
*

babcia pachnie
dymem z papierosa
zmieszanym z Chanel nr 5
morzem
nagrzana skora po plazy
drewnianymi schodami
pionkami do szachow
filcem
sernikiem
kurzem
Jozefem S.

za ktorym tak bardzo tak bardzo


2007-10-28 17:02:48 skomentuj (10)
*

pozna noca rozmawiamy o dziecku
potem z Twoja reka na moim brzuchu
snie o zolwiach w zolto-zielonej wodzie
tylko ze to nie sa zwykle zolwie
ale wyrastajace spod jednej skorupy
trzy miekkie ciala popychane drzacymi falami
unoszace sie bezwolnie w swietlistej cieczy

obojetna niemoznosc ruchu
zamiast pletw szczypce


2007-08-10 15:30:45 skomentuj (3)
*

gdybym była falującym ukwiałem
a Ty podwodną skałą
zrosłabym się z Tobą
całą jamą chłonąco-trawiącą

2007-08-02 00:08:59 skomentuj (2)
*

nie rozdzierać gardła
nie biec szaleńczo
nie uciekać
nie uspakajać serca puk puk puk puk
nie wycierać potu spod piersi
łez nie rozgryzać
dzwoniącymi zębami
nie topić czekoladowego króliczka
w zsiniałych dłoniach
nie palić światła do rana

nie śnić ciebie przenigdy


2007-04-27 20:29:16 skomentuj (10)
*

jechać nocą w deszczu
pozwalać się wyprzedzać
przegapić swój skręt
pamiętać Twoją miękkość na policzkach

2007-03-22 18:06:54 skomentuj (3)
*

sen lekki jak prześcieradło
nad ranem
furkot szarych skrzydeł
w krzewach pod oknem
pachnie piwonia
odległy stukot tramwaju
świeżo krochmalona pościel
na skraju nocy
coś na chwilę niespokojnego
trę nagle swędzące czoło
pod palcami
wałeczki pajęczyn
2007-03-04 14:11:19 skomentuj (7)
*

w Tygmoncie we wtorek o pierwszej
w nocy
są przede wszystkim ci
ze szrapnelami zamiast serc
chlupoczący bursztynową whisky
albo ci naprawdę
za ręce za uda za usta

ja mam ładną sukienkę
potrójnego Baileysa
jazzu serce
i kruszonego lodu
2007-02-14 23:28:33 skomentuj (2)
*

muszę o tym napisać
choc i tak wiem
że nie zapomnę:
widziałam takie niebo

nad chmurami
a chmury jak góry
najbielsze

że wydałam się sobie
zupełnie bezbarwna


2007-01-29 21:21:54 skomentuj (10)
*

Śni mi się ogromny zielony waran z Komodo, Natalie wnosi go do pokoju babci, w którym zwykłam spać, gdy byłam mała. Waran jakimś cudem spoczywa owinięty wokół jej szyi. Gdzieś w pokoju jest też Stuart, nie widzę go wyraźnie, bardziej czuję.

Stoję na brzegu granatowego morza, niebo jest tylko trochę jaśniejsze od wody, wieje przejmujący wiatr, biała piana obmywa mi stopy.

Z brzegu przenoszę się na maleńką wysepkę na morzu, stoję na niej jak Mały Książę na swojej smutnej planecie. W oddali widzę Stuarta i Natalie jak skaczą przez fale, słyszę strzępy ich śmiechu. Nagle w ciemnej toni zauważam migający zielony grzbiet, waran pływa wokół wysepki, jest piękny i groźny, chce złapać mnie za stopę, przesuwam się na mojej mikroskopijnej wysepce, tracę równowagę, kucam, wtedy łapie mnie pyskiem za dłoń i wciąga do wody. Płyniemy bardzo szybko w stronę brzegu, moje ciało faluje jak ciało delfina, waran ciągnie mnie obok siebie, ale widzę jego grube tylne łapy rozgarniające wodę, czuję jego siłę. Płyniemy z taką prędkością, że nagle ogarnia mnie strach, że zaryję z impetem w brzeg, że ostry piach rozryje mi ciało, ale staję na brzegu jak gdyby nigdy nic, sucha, bezpieczna, silna.

2006-12-23 00:50:34 skomentuj (8)
obrazki z lusterka

mężczyzna w starym aucie uśmiecha się gdzieś przed siebie
podążam za odbitym w lusterku wzrokiem
na pasach pani z pieskiem na smyczy
mężczyzna całuje palec wskazujący i posyła jej całusa ona macha mu ręką w wełnianej rękawiczce
jego usta układają się w
ko-cham-cię
2006-12-05 20:08:41 skomentuj (3)
03:49

Kiedy myślę, że już dobrze, że już w miarę prosto i jasno, wtedy przychodzi taka pieprzona godzina, szczelina w murze, uczucie prosto z trzewi, fala czarnej wody zalewająca mnie po końcówki włosów. O tej godzinie w moim mieszkaniu-macicy pękają wszystkie iluzje, ciemnoczerwone zasłony, ciemnoczerwona kanapa, świeczniki, poduszki, kadzidełka, koce, figurki zwierząt, małe lampki, wszystko w drobny mak, z hukiem.

We śnie do wanny, w której się kąpię, wpada ryba. Gorąca woda powoduje, że jej skóra zaczyna pękać i w końcu odpada. Pod wodą znajduję kawałek pyszczka, a potem ją samą, pięknie różową, gładką, nową.

2006-11-12 04:33:20 skomentuj (9)
*

Moja nerwica natręctw osiągnęła apogeum: jest prawie 3 nad ranem, właśnie starłam kurze w całym domu, umyłam wannę, powyrzucałam przeterminowane maści, krople, kosmetyki, dodatkowo wyżarłam pół lodówki i poprzycinałam kwiatki. Nawet, kurwa, poetycka nie umiem być przez tę obronę. Pani Boziu, daj no mi większą kontrolę, bo się zasprzątam na śmierć i nici będą z mgr.

2006-11-10 02:57:02 skomentuj (7)
*

Tyle snów, tyle że aż pierniczę, zapominam; tylko to zostało z ostatnich nocotygodni: obserwuję człowieka wypluwającego na podłogę własne zęby, pokryte zielonkawo-brunatną mazią, potem stoję przed lustrem i patrzę na rząd swoich, ładnych, białych; przesuwam po nich opuszkami palców, nagle czuję, że jeden się rusza, takie swędząco-boląco-przyjemne uczucie jak kiedyś z mleczakami, poruszam nim na boki, chrzęści miło, w końcu go wyrywam, jest piękny, zdrowy, lśniąco biały z długim korzeniem, dziwi mnie to. Zaglądam sobie do buzi, w miejscu po zębie ciemnoczerwona otchłań bez dna, rozszerzająca się, wiejąca jakąś ohydną ciszą. Dopiero teraz dopada mnie cholerny lęk, ten z samego dna, którego nie ma.
2006-11-06 01:16:43 skomentuj (5)
*

Podczas treningu A. mówi: nie wyobrażam sobie jak można Cię nie kochać. Drżę i czuję jak woda z tego jeziora, co mam na dnie, zaczyna na gwałt szukać ujścia.

Pozwalam im się dotykać, brać mnie za ręce, przytulać, sama dotykam, sama przytulam i mówię do R.: żebym była taka malutka i żebyś mnie włożył do kieszeni, po czym zapadam się w jego szerokie ramiona, zaśliniam mu trochę koszulkę, trzyma mnie tak długo, kilka razy zwalniam uścisk, a on mnie jeszcze nie puszcza, czuję bijące serce, umrzeć w takich ramionach to by było, kurwa, szczęście. Odrywam się z trudem od niego: to mam już na cały rok, śmiejemy się, a on: pamiętaj, muszę Cię jeszcze włożyć do kieszeni.

E. siada przede mną, ma takie dobre oczy, Ja tobie nic nie muszę mówić, bo Ty wiesz, brody nam się trzęsą, szukamy swoich dłoni, jej długie, chude palce, moje małe, mocne.

Chodzę spać wcześniej, wstaję wcześniej, wyspana, spokojna, bardziej w całości, uśmiecham się promiennie i kocham długopis na biurku, zeschłe liście pod stopami, srokę skaczącą, starą bombkę zawieszoną na oknie, paproć w kuchni, odpadającą fugę na balkonie, pająka na ścianie, zapach obiadu na klatce schodowej; po cichu wkładam zdjęcie taty do portfela.
2006-10-16 11:52:30 skomentuj (10)
lista bardzo ważna

Wstawać rano.
Gotować zupy.
Odkurzać pod łóżkiem.
Spędzać noce poza domem.
Oglądać Animal Planet.
Pić herbatę na balkonie.
Odsłaniać czasem okna.
Chodzić na spacery do lasu.
Dać się komuś pokochać.
Robić marynaty.
Sadzić więcej roślin.
Zapraszać rodziców na obiady.
Ćwiczyć tai-chi.
Nie bać się kochać.
Piec ciasteczka w kształcie gwiazdek.
Olać czasami makijaż.
Uprawiać seks.
Czytać biografie.
Uśmiechać się.
Słuchać więcej Marillion.
Patrzeć w niebo.
Kłaść się na trawie.
Dotykać ludzi.
Zapominać parasola.
Nie zastanawiać się
nad sensem życia,
rozpieszczać innych
i siebie.
2006-09-29 16:51:34 skomentuj (15)
*

Zielono, sterylnie, chłodno. W pokoju pobrań pięć niebieskich foteli, żurawie kroplówek zwisające smętnie, kapiące łzami do starych żył, proszę usiąść i się nie bać. Siadam więc i się nie boję, słońce wpada przez okno, igła przebija skórę i wpuszcza zimne fale w korytarze moich żył, za oknem kawałek nieba, kawałek drzewa, kawałek słońca. Czuję słabość, tysiące mrówek biega po moim ciele, w oczach agresywnie kolorowe motyle, mam wrażenie, że ciało zasysa mi się od środka, wpada w jakąś czarną dziurę z zawrotną prędkością, która jednak trwa bez końca. Nie mogę otworzyć oczu, nie mogę otworzyć ust, czuję jak wokół mnie robi się ruch, ktoś przestawia fotel do pozycji leżącej, igła we mnie porusza się i boli, pękła żyła, tego jeszcze brakowało, cichy głos lekarki wyrasta obok mnie, ciśnienie 60 na 20, szybko hydrokortyzon, igła w drugiej ręce, zimne fale nie ostudzają mnie; mam ciało mokre jak po prysznicu, czyjaś ręka na czole sprowadza mnie do siebie, lecą mi łzy kiedy otwieram oczy i widzę wystraszoną twarz mamy, głęboka zmarszczka biegnie jej przez czoło, pielęgniarka uśmiecha się do mnie i mówi ma pani piękne rzęsy, a potem nazywa mnie pięknooką, kurwa mać ja pierdolę.

Kilka godzin poźniej siedzimy z mamą w kafejce, zauważam jej siwe włosy i serce mi pęka.
2006-09-14 14:23:30 skomentuj (8)
*

we śnie pokój cały w kwiatach: nie mój pokój i nie moja matka w moim kiedyś mieście, kołysząca się na bujanym fotelu, częstująca pierogami, tak mi dobrze i tak tęskno

otwieram zardzewiałą skrzynkę pocztową w środku dziesiątki różnych kluczy po co mi one gdzie zamek nie ma zamka

w dłoniach trzymam wiotkie szczurze ciałko, martwe, martwe, przytulam do twarzy, kołyszę jak do snu

w sennym powietrzu unosi się ogromny czarny królik ze skrzydłami
jak ważka jak balon


2006-09-07 15:06:56 skomentuj (0)
*

Dobrze mieć Cię za ścianą zwiniętą w kłębek. Kiedy wyjedziesz położę głowę na tej samej poduszce, może wyśnię sen o górzystym stepie, o pustyni Gobi i brzozowej tajdze.

A potem spotkamy się po miesiącach, a może latach, Na Końcu Świata, Ty się spóźnisz, ja będę czytać książkę i pić shandy i kiedy już usiądziesz obok, uśmiechniesz się do mnie i zrobią Ci się takie śliczne zmarszczki w kącikach oczu i może nawet znów się okaże, że czytamy tę samą książkę i będziemy się zastanawiać czy to jakiś znak.
2006-08-13 16:34:02 skomentuj (10)