|
yt. dojrzew. f.teka u.f.a kk. nk. arts. gl. dcmag. jpgmag. * posz. baw. szi. nev. labru. kroko. lewi. anc. tom. zaz. al. blu. sil. mir. mar. cl. adi. fr. jag. pro. adn. id. |
furkot szarych skrzydeł* "Mam dwa ciała chociaż skupione są w jednym im spokojniej stoję tym szybciej biegnę". 2008-11-24 18:11:24 skomentuj (0) R.
przecież mówię
on wyszedł tylko po papierosy Kapitany albo Carmeny pudełko zapałek z czarnym kotem może być też, że po pół litra przed wyjściem pożyczył mi książkę Kaśka, weź, poczytasz w pociągu o kurwach portowych, o mewach potem jakoś wyszedł po te szlugi czy pół litra a w ogóle to skarżył się na ból nóg ale nie mnie, ja tylko słyszałam że bolą go jak wchodzi po schodach książkę trzymam oglądam czasem obwąchuję pachnie zadymioną kuchnią nie czytam wciąż post scriptum dostałam wczoraj Twoje zdjęcie miałeś taki zawadiacki zaczes 2008-11-03 21:37:27 skomentuj (3) * We śnie otacza mnie oleista woda i cisza, w dłoniach trzymam czarne puchate szczenię; unoszę je lekko nad powierzchnią: popatrz, tak się pływa, maleńki. 2008-10-06 22:16:23 skomentuj (0) * jesień w końcu można schować się w ubraniach 2008-09-16 18:08:40 skomentuj (8) * we śnie w naszym pokoju hotelowym z widokiem na palmy z sufitu po bielonej ścianie sunie strużka ciemnozielonej wody systematycznie odpadają mokre kawałki tynku dając poczucie zapowiedzi ściana pęka panicznie oczekuję oceanu. 2008-07-30 10:43:48 skomentuj (0) * chodzą po mnie pajączki i ludzkie włosy 2008-07-03 20:11:15 skomentuj (2) *
W ciemnym cichym domu schodzę powoli po stromych schodach, sunę lewą ręką po chłodnej poręczy, za którą pusty, okrągły pokój. Z boku po drugiej stronie poręczy stoi Wujek, wydaje się taki mały, ma skulone ramiona, próbuje złapać moją przesuwającą się dłoń, ale nie nadąża za moim ruchem, tylko nieudolnie ją muska. Boję się tej jego martwej ręki, dłoni z zaświatów, chcę cofnąć swoją, nie mogę.
2008-06-21 13:17:37 skomentuj (2) *
Teresa zastała go nad pustą kartką papieru, nie napisał jednego zdania. Wszystko było jednakowo ważne, nie ośmielił się wybierać. Trwał w bezradnym zachwycie. (...) Nie pisz więc dzisiaj - powiedziała żona - poczekaj jeszcze...
-Nie mogę - oparł głowę o jej ramię - męczy mnie nadmiar świata, rozumiesz. Córeczka, W. Żukrowski 2008-05-27 15:50:22 skomentuj (0) *
Szybko szybko znów o snach: stoję pośrodku starego basenu, jasna woda łaskocze mi łydki, nie mam majtek, tylko krótką koszulę, którą zbieram w pasie i przykucam; spomiędzy moich ud wypływa maleńki płód otulony skrzepem jak kocem opada rozkołysanie na dno, pochylam się ku niemu moje biedactwo, zamienia się w starą fotografię jakiejś plaży, palm, okularów przeciwsłonecznych a może pocztówkę.
2008-04-29 00:05:25 skomentuj (3) . budzę się z krzykiem dwa razy ze snu pamiętam tylko dłoń rozsypującą gwałtownie kuleczki jarzębiny 2008-02-29 16:45:03 skomentuj (3) * Sen dociera do mnie, kiedy rano nakładam maseczkę z kasztanowca: w lustrze papierowo-biała twarz, moja-nie-moja, trójkątna, o skośnych oczach, skóra jak mapa, wiją się na niej nitki popękanych naczynek, przesuwam po nich palcem, są wypukłe jak blizny, cieniutkie, o równych brzegach, niepokojąco wykwitają pod moim palcem jak klomby egzotycznych purpurowych kwiatów 2008-01-26 13:34:46 skomentuj (3) . o piątej nad ranem piasek pod powiekami bałtycki 2008-01-15 18:16:58 skomentuj (2) * babcia pachnie dymem z papierosa zmieszanym z Chanel nr 5 morzem nagrzana skora po plazy drewnianymi schodami pionkami do szachow filcem sernikiem kurzem Jozefem S. za ktorym tak bardzo tak bardzo 2007-10-28 17:02:48 skomentuj (10) * pozna noca rozmawiamy o dziecku potem z Twoja reka na moim brzuchu snie o zolwiach w zolto-zielonej wodzie tylko ze to nie sa zwykle zolwie ale wyrastajace spod jednej skorupy trzy miekkie ciala popychane drzacymi falami unoszace sie bezwolnie w swietlistej cieczy obojetna niemoznosc ruchu zamiast pletw szczypce 2007-08-10 15:30:45 skomentuj (3) * gdybym była falującym ukwiałem a Ty podwodną skałą zrosłabym się z Tobą całą jamą chłonąco-trawiącą 2007-08-02 00:08:59 skomentuj (2) * nie rozdzierać gardła nie biec szaleńczo nie uciekać nie uspakajać serca puk puk puk puk nie wycierać potu spod piersi łez nie rozgryzać dzwoniącymi zębami nie topić czekoladowego króliczka w zsiniałych dłoniach nie palić światła do rana nie śnić ciebie przenigdy 2007-04-27 20:29:16 skomentuj (10) * jechać nocą w deszczu pozwalać się wyprzedzać przegapić swój skręt pamiętać Twoją miękkość na policzkach 2007-03-22 18:06:54 skomentuj (3) * sen lekki jak prześcieradło nad ranem furkot szarych skrzydeł w krzewach pod oknem pachnie piwonia odległy stukot tramwaju świeżo krochmalona pościel na skraju nocy coś na chwilę niespokojnego trę nagle swędzące czoło pod palcami wałeczki pajęczyn 2007-03-04 14:11:19 skomentuj (7) * w Tygmoncie we wtorek o pierwszej w nocy są przede wszystkim ci ze szrapnelami zamiast serc chlupoczący bursztynową whisky albo ci naprawdę za ręce za uda za usta ja mam ładną sukienkę potrójnego Baileysa jazzu serce i kruszonego lodu 2007-02-14 23:28:33 skomentuj (2) * muszę o tym napisać choc i tak wiem że nie zapomnę: widziałam takie niebo nad chmurami a chmury jak góry najbielsze że wydałam się sobie zupełnie bezbarwna 2007-01-29 21:21:54 skomentuj (10) * Śni mi się ogromny zielony waran z Komodo, Natalie wnosi go do pokoju babci, w którym zwykłam spać, gdy byłam mała. Waran jakimś cudem spoczywa owinięty wokół jej szyi. Gdzieś w pokoju jest też Stuart, nie widzę go wyraźnie, bardziej czuję. Stoję na brzegu granatowego morza, niebo jest tylko trochę jaśniejsze od wody, wieje przejmujący wiatr, biała piana obmywa mi stopy. Z brzegu przenoszę się na maleńką wysepkę na morzu, stoję na niej jak Mały Książę na swojej smutnej planecie. W oddali widzę Stuarta i Natalie jak skaczą przez fale, słyszę strzępy ich śmiechu. Nagle w ciemnej toni zauważam migający zielony grzbiet, waran pływa wokół wysepki, jest piękny i groźny, chce złapać mnie za stopę, przesuwam się na mojej mikroskopijnej wysepce, tracę równowagę, kucam, wtedy łapie mnie pyskiem za dłoń i wciąga do wody. Płyniemy bardzo szybko w stronę brzegu, moje ciało faluje jak ciało delfina, waran ciągnie mnie obok siebie, ale widzę jego grube tylne łapy rozgarniające wodę, czuję jego siłę. Płyniemy z taką prędkością, że nagle ogarnia mnie strach, że zaryję z impetem w brzeg, że ostry piach rozryje mi ciało, ale staję na brzegu jak gdyby nigdy nic, sucha, bezpieczna, silna. 2006-12-23 00:50:34 skomentuj (8) obrazki z lusterka mężczyzna w starym aucie uśmiecha się gdzieś przed siebie podążam za odbitym w lusterku wzrokiem na pasach pani z pieskiem na smyczy mężczyzna całuje palec wskazujący i posyła jej całusa ona macha mu ręką w wełnianej rękawiczce jego usta układają się w ko-cham-cię 2006-12-05 20:08:41 skomentuj (3) 03:49 Kiedy myślę, że już dobrze, że już w miarę prosto i jasno, wtedy przychodzi taka pieprzona godzina, szczelina w murze, uczucie prosto z trzewi, fala czarnej wody zalewająca mnie po końcówki włosów. O tej godzinie w moim mieszkaniu-macicy pękają wszystkie iluzje, ciemnoczerwone zasłony, ciemnoczerwona kanapa, świeczniki, poduszki, kadzidełka, koce, figurki zwierząt, małe lampki, wszystko w drobny mak, z hukiem. We śnie do wanny, w której się kąpię, wpada ryba. Gorąca woda powoduje, że jej skóra zaczyna pękać i w końcu odpada. Pod wodą znajduję kawałek pyszczka, a potem ją samą, pięknie różową, gładką, nową. 2006-11-12 04:33:20 skomentuj (9) * Moja nerwica natręctw osiągnęła apogeum: jest prawie 3 nad ranem, właśnie starłam kurze w całym domu, umyłam wannę, powyrzucałam przeterminowane maści, krople, kosmetyki, dodatkowo wyżarłam pół lodówki i poprzycinałam kwiatki. Nawet, kurwa, poetycka nie umiem być przez tę obronę. Pani Boziu, daj no mi większą kontrolę, bo się zasprzątam na śmierć i nici będą z mgr. 2006-11-10 02:57:02 skomentuj (7) * Tyle snów, tyle że aż pierniczę, zapominam; tylko to zostało z ostatnich nocotygodni: obserwuję człowieka wypluwającego na podłogę własne zęby, pokryte zielonkawo-brunatną mazią, potem stoję przed lustrem i patrzę na rząd swoich, ładnych, białych; przesuwam po nich opuszkami palców, nagle czuję, że jeden się rusza, takie swędząco-boląco-przyjemne uczucie jak kiedyś z mleczakami, poruszam nim na boki, chrzęści miło, w końcu go wyrywam, jest piękny, zdrowy, lśniąco biały z długim korzeniem, dziwi mnie to. Zaglądam sobie do buzi, w miejscu po zębie ciemnoczerwona otchłań bez dna, rozszerzająca się, wiejąca jakąś ohydną ciszą. Dopiero teraz dopada mnie cholerny lęk, ten z samego dna, którego nie ma. 2006-11-06 01:16:43 skomentuj (5) * Podczas treningu A. mówi: nie wyobrażam sobie jak można Cię nie kochać. Drżę i czuję jak woda z tego jeziora, co mam na dnie, zaczyna na gwałt szukać ujścia. Pozwalam im się dotykać, brać mnie za ręce, przytulać, sama dotykam, sama przytulam i mówię do R.: żebym była taka malutka i żebyś mnie włożył do kieszeni, po czym zapadam się w jego szerokie ramiona, zaśliniam mu trochę koszulkę, trzyma mnie tak długo, kilka razy zwalniam uścisk, a on mnie jeszcze nie puszcza, czuję bijące serce, umrzeć w takich ramionach to by było, kurwa, szczęście. Odrywam się z trudem od niego: to mam już na cały rok, śmiejemy się, a on: pamiętaj, muszę Cię jeszcze włożyć do kieszeni. E. siada przede mną, ma takie dobre oczy, Ja tobie nic nie muszę mówić, bo Ty wiesz, brody nam się trzęsą, szukamy swoich dłoni, jej długie, chude palce, moje małe, mocne. Chodzę spać wcześniej, wstaję wcześniej, wyspana, spokojna, bardziej w całości, uśmiecham się promiennie i kocham długopis na biurku, zeschłe liście pod stopami, srokę skaczącą, starą bombkę zawieszoną na oknie, paproć w kuchni, odpadającą fugę na balkonie, pająka na ścianie, zapach obiadu na klatce schodowej; po cichu wkładam zdjęcie taty do portfela. 2006-10-16 11:52:30 skomentuj (10) lista bardzo ważna Wstawać rano. Gotować zupy. Odkurzać pod łóżkiem. Spędzać noce poza domem. Oglądać Animal Planet. Pić herbatę na balkonie. Odsłaniać czasem okna. Chodzić na spacery do lasu. Dać się komuś pokochać. Robić marynaty. Sadzić więcej roślin. Zapraszać rodziców na obiady. Ćwiczyć tai-chi. Nie bać się kochać. Piec ciasteczka w kształcie gwiazdek. Olać czasami makijaż. Uprawiać seks. Czytać biografie. Uśmiechać się. Słuchać więcej Marillion. Patrzeć w niebo. Kłaść się na trawie. Dotykać ludzi. Zapominać parasola. Nie zastanawiać się nad sensem życia, rozpieszczać innych i siebie. 2006-09-29 16:51:34 skomentuj (15) * Zielono, sterylnie, chłodno. W pokoju pobrań pięć niebieskich foteli, żurawie kroplówek zwisające smętnie, kapiące łzami do starych żył, proszę usiąść i się nie bać. Siadam więc i się nie boję, słońce wpada przez okno, igła przebija skórę i wpuszcza zimne fale w korytarze moich żył, za oknem kawałek nieba, kawałek drzewa, kawałek słońca. Czuję słabość, tysiące mrówek biega po moim ciele, w oczach agresywnie kolorowe motyle, mam wrażenie, że ciało zasysa mi się od środka, wpada w jakąś czarną dziurę z zawrotną prędkością, która jednak trwa bez końca. Nie mogę otworzyć oczu, nie mogę otworzyć ust, czuję jak wokół mnie robi się ruch, ktoś przestawia fotel do pozycji leżącej, igła we mnie porusza się i boli, pękła żyła, tego jeszcze brakowało, cichy głos lekarki wyrasta obok mnie, ciśnienie 60 na 20, szybko hydrokortyzon, igła w drugiej ręce, zimne fale nie ostudzają mnie; mam ciało mokre jak po prysznicu, czyjaś ręka na czole sprowadza mnie do siebie, lecą mi łzy kiedy otwieram oczy i widzę wystraszoną twarz mamy, głęboka zmarszczka biegnie jej przez czoło, pielęgniarka uśmiecha się do mnie i mówi ma pani piękne rzęsy, a potem nazywa mnie pięknooką, kurwa mać ja pierdolę. Kilka godzin poźniej siedzimy z mamą w kafejce, zauważam jej siwe włosy i serce mi pęka. 2006-09-14 14:23:30 skomentuj (8) * we śnie pokój cały w kwiatach: nie mój pokój i nie moja matka w moim kiedyś mieście, kołysząca się na bujanym fotelu, częstująca pierogami, tak mi dobrze i tak tęskno otwieram zardzewiałą skrzynkę pocztową w środku dziesiątki różnych kluczy po co mi one gdzie zamek nie ma zamka w dłoniach trzymam wiotkie szczurze ciałko, martwe, martwe, przytulam do twarzy, kołyszę jak do snu w sennym powietrzu unosi się ogromny czarny królik ze skrzydłami jak ważka jak balon 2006-09-07 15:06:56 skomentuj (0) * Dobrze mieć Cię za ścianą zwiniętą w kłębek. Kiedy wyjedziesz położę głowę na tej samej poduszce, może wyśnię sen o górzystym stepie, o pustyni Gobi i brzozowej tajdze. A potem spotkamy się po miesiącach, a może latach, Na Końcu Świata, Ty się spóźnisz, ja będę czytać książkę i pić shandy i kiedy już usiądziesz obok, uśmiechniesz się do mnie i zrobią Ci się takie śliczne zmarszczki w kącikach oczu i może nawet znów się okaże, że czytamy tę samą książkę i będziemy się zastanawiać czy to jakiś znak. 2006-08-13 16:34:02 skomentuj (10) |
|